Menu

kantoronline pl

2017 03 25 Bendoszka, Przegibek

   Ledwo nadeszła astronomiczna i kalendarzowa wiosna, a myśli każdego wędrowca pobiegły  ku delikatnie zazielenionym koronom drzew na szlakach, przyjemnym promieniom słonecznym topiącym śnieg na halach i nieśmiało przebijającym się kolorowym kwiatom. Taką miałam wizję i ja, gdy przeczytałam maila od Sasa o kolejnym wyjeździe z Percią – na Bendoszkę Wielką. Ostatnia wycieczka wydawała się być tak odległa, że nie potrzebowałam nawet dodatkowej zachęty o widokach, które rozciągają się ze szczytów zarówno wyżej wymienionej góry, jak i Praszywki, przez którą również mieliśmy przechodzić. Tak! Jadę na poszukiwanie wiosny!

bendoszka 1 tk 002   bendoszka 1 tk 029

   Kilka dni przed planowanym wyjazdem pogoda była kapryśna. Niby już zima się skończyła, a jednak było chłodno, przeważał deszcz i ponure chmurzyska, które wisiały nisko, sprawiając, że traciło się nadzieję na pojawienie się słońca. A jednak prognozy na weekend były obiecujące. Niecierpliwie oczekiwałam na wyprawę, powtarzając w głowie niczym mantrę „żeby tylko nie padało”. I rzeczywiście – w dniu zbiórki poranne niebo powitało mnie błękitem. Zarówno ja, jak i moja lepsza połowa w osobie Łukasza, dostaliśmy takiego kopa energetycznego, że wyjątkowo zebraliśmy się błyskawicznie i przybyliśmy pod klub na Maczkach jako jedni z pierwszych. Daniel wyraził szczere zdziwienie naszym wyczynem (my też byliśmy nim zaskoczeni ;)). Nie czekaliśmy długo na resztę uczestników i udało nam się wyruszyć bez większych opóźnień. W tym miejscu wypada zaznaczyć, że w grupie pojawiły się trzy nowe osoby – Bożena, Agata i Iwona. W Jaworznie zgarnęliśmy także Monikę, która miała zaszczyt siedzieć obok kierowcy.

bendoszka 1 tk 013   W busie wesoło gawędziliśmy na tematy różne, nadrabiając także wieści o tych, z którymi dawno się nie widzieliśmy. Ponarzekaliśmy (ale tylko troszkę) na kwestie zawodowe, a Ala mogła dowiedzieć się, jakie „atrakcje” czekają ją, gdyby zdecydowała się wybrać do pracy pociągiem. Oczywiście nie mogło zabraknąć postoju na kawę i hot-dogi, tudzież zapiekanki. Pogubiliśmy także drogę, co chyba stanie się małą tradycją. Znaczy się - kierowca się pogubił. Sas rzucił się ratować sytuację, a wyżej wymieniona Monika stwierdziła niepocieszona, że chyba marny z niej pilot.

   Szczęśliwie, dotarliśmy do celu – czarnego szlaku na Praszywkę. Przy mostku czekała na nas kolejna uczestniczka wyprawy, wywołując lekką konsternację, ale i zaciekawienie. Ania, która pojawiła się na Perci pierwszy raz, nie dostała się na listę główną, więc postanowiła sama do nas dojechać. Z Krakowa, czym wzbudziła niemały podziw. Będąc już w komplecie, ruszyliśmy pod górę. Michał szybko wysforował się na pozycję lidera, a pozostali po chwili podzielili się na grupki. Już w busie zauważyłam, że błękitne niebo zaczęły przykrywać chmury, a mijana okolica miejscami zasnuta była mgłą. Obłoczki wyglądały jednak na przyjaźnie nastawione, a słońce raz po raz ukazywało swe oblicze. „Jest dobrze”, myślę sobie i kontempluję pierwsze widoki – uwolnione od ciężaru śniegu łąki i drzewa, choć jeszcze nie mające na sobie soczystej zieleni. Nic to, wiosny szukam dalej.

bendoszka 2 ło 001

   Podczas wędrówki wydaje się, że jest dość ciepło. Skutek jest taki, że kolejne osoby zrzucają z siebie polary i bluzy. Jednakże gdy radośnie popasamy, dociera do nas chłód, więc za każdym razem zbytnio nie zwlekamy i po nabraniu sił ruszamy dalej. W międzyczasie toczą się dyskusje dotyczące wieku, dowiadujemy się, kto ma już siwiznę i gdzie, Tomek udziela rad dotyczących teściowych, Łukasz opowiada o bieszczadzkich wschodach i zachodach słońca oraz fotografii, Marta z entuzjazmem planuje zagraniczne wojaże, a Michał testuje mój kijek trekingowy, kładąc szczególny nacisk (dosłownie) na amortyzację. Tradycyjnie poruszany jest temat różnic między kobietami a mężczyznami - choćby w sposobie czytania mapy. W niektórych budzi się także lokalny patriotyzm, gdy Sas pyta Iwonę, dlaczego z Zawoi przeprowadziła się akurat do Sosnowca. A dlaczego nie? ;)

bendoszka 2 ło 009   Szlak wiedzie raz w górę, raz w dół, by za chwilę znów zmusić nas do wysiłku na kolejnym podejściu. Mimo lekkiego posapywania i nieśmiałych głosów o braku kondycji, wszyscy uparcie brną do przodu. Nieważne, czy na drodze zalega jeszcze śnieg, czy grzęźnie się w błocie. Trudy wynagradzają widoki, które rzeczywiście są malownicze. Może jeszcze nie ma kolorowych kwiatków i nie każda polana pozbyła się śniegu, lecz białe połacie tworzą piękny kontrast z odradzającą się po zimie przyrodą, a przejrzystość sprawia, że mamy okazję podziwiać nie tylko bliższe góry, ale i dalsze pasma. Aparaty fotograficzne i telefony szybko idą w ruch. Na szczycie Bendoszki opadamy na deski drewnianego pomostu widokowego oraz na ławki, ciesząc oczy rozległą panoramą. Towarzyszy nam Jubileuszowy Krzyż Ziemi Żywieckiej, który został postawiony na górze w 2000 roku i ma wysokość 23,5 metra. Chwilę popasamy i grzejemy się w słońcu, a imbirowa herbata Sylwii (a właściwie imbir z herbatą ;)) nie tylko dodatkowo rozgrzewa, ale również orzeźwia.

   Po osiągnięciu celu naszej wyprawy kolejne kroki kierujemy ku schronisku PTTK na Przełęczy Przegibek, w którym napełniamy brzuchy ciepłymi posiłkami i różnorakimi napitkami. Odbywa się także część oficjalna, czyli rozdanie odznaczeń. Borsuk trafia do niecierpliwie go wyczekującego Łukasza, a dwa Świstaki znajdują bezpieczne schronienie u Sylwii i Moniki. Dziwnym zbiegiem okoliczności okazuje się, że odznaczeni usiedli obok siebie, co u jednych wzbudziło podejrzenia o jakieś przekręty, a u innych rozbawienie. Zdobywcy zostali ochrzczeni „Lożą Zwycięzców”, ewentualnie „Szyderców”, choć Łukasz zapewne chciałby, by była to „Loża Geniuszy”. ;) Po ceremonii i gratulacjach zbieramy się do wyjścia, a Sas zwołuje wszystkich do grupowej fotki – tej normalnej i tej „na wesoło”.

   Obieramy kurs na zielony szlak, którym mamy zejść do czekającego na nas busika. Znów dzielimy się na grupy, konwersując na różne tematy. Niektórzy są tak zagadani, że przypadkowo zbaczają z trasy. Na szczęście perciowy system komunikacji funkcjonuje dość dobrze, a do tego wzajemnie się pilnujemy, więc są małe szanse na to, by ktokolwiek się zgubił. Można za to poślizgnąć się na błocie, ponieważ droga jest zniszczona przez zrywkę drewna (w przypadku niektórych fragmentów mogłabym użyć sformułowania „zdewastowana”). Należało więc ostrożnie stawiać kroki, by nie wylądować w niechcianej kąpieli. Zapewne miałaby ona niewiele wspólnego ze SPA. 

bendoszka 1 tk 032

   Po dojściu do asfaltowej drogi z ulgą zobaczyłam płynącą obok niej rzeczkę, w której można było pozbyć się nadmiarowego, błotnego balastu z obuwia. Kilka osób ochoczo z tego skorzystało. Pod busem wdaliśmy się w dyskusję o perciowych koszulkach i demokratycznych wyborach. Panowie zaczęli także straszyć Anię, że pozostawione przez nią auto na pewno nie ma już kół i stoi na cegłówkach, inne części zostały również zrabowane i w ogóle samego auta także zapewne nie ma. Na szczęście pojazd był w całości i dokładnie tam, gdzie zostawiła go jego właścicielka. Pożegnawszy sympatyczną Anię, ruszyliśmy w drogę powrotną na Maczki. Ta minęła nam dość szybko – część osób pogrążyła się w cichych rozmowach, część wpadła w zadumę, a pozostali posnęli. Nikt nie dopominał się o postój. Nikt też w porę nie przypomniał o wyborze osoby piszącej relację, przez co oberwałam jakimś rykoszetem, gdy pod busem Sas toczył błędnym wzrokiem po uciekających do domu Perciowcach. ;)

   A jeśli chodzi o wiosnę... może nie znalazłam jej w pełni na szlaku, ale była gdzie indziej – w planach, marzeniach, zamiarach i opowieściach moich współtowarzyszy podróży. W śmiechu i pozytywnym nastawieniu do świata. I byłoby idealnie, gdybyśmy tą wiosnę w sercach mieli przez cały rok. :)

Pkt:
Rycerka Dolna >15> Schr PTTK Przegibek >5> Rycerka Górna Kolonia
Suma: 20

Zdjęcia i materiały z wyjazdu: POBIERZ

Tekst: Ewa Gbyl Zdjęcia: Tomasz Kowal, Łukasz Ociepka

Galeria:

bendoszka 1 tk 001


kliknij aby wyświetlić w pełnych wymiarach


kliknij aby wyświetlić w pełnych wymiarach

 

bendoszka 2 ło 001
panorama- kliknij aby wyświetlić w pełnych wymiarach

 

 

Logo basic orange

Dziękujemy

Miejski Klub "Maczki"

ul. Krakowska 26, 41-217 Sosnowiec
tel: 32 294 81 28
mail: biuro(małpa)klubmaczki.pl
NIP: 644 28 80 685

Godziny otwarcia:
12:00-20:00 - w roku szkolnym
10:00-18:00 - w ferie i wakacje
biuro czynne od 8:30

Biblioteka Miejska filia nr13 w Maczkach:

poniedziałek: 10.00 - 15.00 , wtorek, środa, piątek: 12.00 - 18.00
czwartek, sobota, niedziela: NIECZYNNE
tel: 32 292 38 89