Menu

kantoronline pl

2016 06 04 Babia Góra, Perć Akademików

4 czerwca 2016 roku – na ten dzień czekałam z niecierpliwością wielką od momentu otrzymania maila od kolegi organizatora górskich wypraw. Jako że, jeszcze nie mam podobnie jak reszta towarzystwa, ustawionej automatycznej odpowiedzi o treści: ‘Tomek, jadę. Zapisz mnie!’ i przy chwilowym braku kontaktu ze swoją skrzynką mailową, zapisałam się na wyjazd tak atrakcyjny, z chwilowym opóźnieniem (ale liczy się wynik – udało się, smuteczku brak). Powód owego zniecierpliwienia i podekscytowania zapewne tajemnicą nie jest, mianowicie Babia Góra w wydaniu jednego z najciekawszych oraz najtrudniejszych ze szlaków czyli tzw. Perć Akademicka. A czy rzeczywiście trudno było, to nie jestem przekonana, tym bardziej święcie, przy czym na pewno było inaczej chociażby ze względów krajobrazowych czy towarzyskich na szlaku. Tylko o tym za chwilę, żeby nie było chaosu, wszystko niech będzie po kolei, ale niekoniecznie z dokładnością milimetrową, tudzież sekundową.

babia gora 2016 a 018    babia gora 2016 a 053

 

Zbiórka odbyła się sprawnie i wszyscy wykazali się punktualnością mimo wczesnej pory. Do naszego grona dołączyły trzy nowe osoby: tata Tomek, syn Dominik oraz koleżanka Marta. Resztę ekipy stanowili już starsi wyjadacze lub młodsi testerzy górskich szlaków. Sama droga do Zawoi przebiegła szybko, a to głównie dlatego, że część przespałam, stąd też ożywione mniej lub bardziej dyskusje mnie ominęły. Również i tym razem bez chwilowej dezorientacji busa w przestrzeni dróg nieznanych nie mogło się obyć. Ostatecznie udało nam się dojechać do punktu startu naszej pieszej wędrówki. Przygotowanie ekwipunku oraz samych siebie trwało dosłownie moment, po czym pełni chęci i żądni przygody wyruszyliśmy za naszym przewodnikiem.

babia gora 2016 b 061Wędrówka nasza rozpoczęła się w Zawoi Ryzowane od zaatakowania szlaku czarnego, prowadzącego nas do Sulowej Cyrhli. Nie ominął nas spacer przez piękny las i polany oraz kolejny test dla naszych mięśni miał miejsce, gdy napotkaliśmy na swojej drodze kamienne schody. Gdy dotarliśmy do schroniska na Markowych Szczawinach, pogoda zachęciła nas do pozostania na zewnątrz. Odpoczywając chwile, bo zgodnie z planem wszystko musi przebiec sprawnie, większość postawiła na uzupełnienie niedoboru witamin, cukru czy wody w organizmie. Co więcej, niektórzy zainspirowani przez zobrazowane na koszulce nowego kolegi etapy relacji damsko-męskiej, zapragnęli dokonać szybkiego rozeznania w powyższym temacie wśród niektórych koleżanek. Mimo prób i starań, akcja zakończyła się raczej z niesatysfakcjonującym wynikiem, bo zgodnie z myślą zobrazowaną, GAME OVER jest nieuniknione.

Nabrawszy sił ruszyliśmy dalej w kierunku Akademickiej Perci, czyli znakowanym na żółto szlakiem, najkrótszym ze schroniska na Babią Górę. Leśny krajobraz, urozmaicony szumiącym potokiem stwarzał idealny klimat by zwolnić tempo. Krótko, bo zaraz po wymarszu ze schroniska dostrzegliśmy grupę niestrudzonych biegaczy podążających w tym samy kierunku co my – Diablak. Zgodnie z informacją przekazaną przez jednego zawodnika, któremu jeszcze sił wystarczyło by odpowiedzieć nam na pytanie, całe to zamieszanie to wynik organizowanego w tym dniu słowackiego górskiego cyklu triathlonowego – Goralman Triathlon. Nie było innej opcji, sprawdzić musiałam bo temat TRI ostatnio bardzo na czasie, stąd będzie krótka nota informacyjna: dystans 2-83-21 (w konfiguracji: pływanie, rower i bieganie). Dystans zbliżony do połówki Ironmana, przy czym sama rywalizacja w górskich warunkach do lekkiej nie należy, w każdym razie wszyscy widzieliśmy stan zawodników, toteż bez wcześniejszej zaprawy nie próbujcie.

babia gora 2016 a 033W temacie sportowych zmagań zostaniemy jeszcze przez chwilę, bo jakże wielkie zdziwienie było koleżanki Moniki poproszonej o wodę przez jednego uczestnika tych morderczych zawodów. Cóż, tym w potrzebie się nie odmawia i zapewne wszyscy pozostali odetchnęli z ulgą, iż to nie oni musieli sięgać po swoje zapasy płynów. Zaniemówiła koleżanka widząc nieoczekiwaną technikę korzystania z jej butelki przez wyczerpanego. "Nic więcej mnie na tym świecie nie zdziwi" nijak się ma do nieoczekiwanych ludzkich zachowań i wydarzeń, co potwierdza dodatkowo jakże wielkie zdziwienie koleżanki Agnieszki, która na swojej szyi, ręce, tudzież dłoni spodziewała się pełzającego robala lub pająka, a tu niespodziewanie, zamiast oczekiwanego dostrzegła niespodziewaną dłoń mężczyzny, którego mina w momencie uświadomienia, iż zaszła niewytłumaczalna pomyłka, była bezcenna. A to wszystko przez tego biegacza w potrzebie przecież, no i te kolory plecaków. Bezsens, bo któż to wymyślił pięćdziesiąt odcieni fioletu?

Po chwilowym rozbawieniu, ruszyliśmy dalej przed siebie i w końcu dotarliśmy do bardziej wymagającego podejścia po skałach, na których można było sobie pomóc łańcuchami. Następnie czekały na nas klamry oraz pan od kamery, który niestety zainteresowany nami nie był. Odcinek ten, podobno najtrudniejszy na naszej trasie, nie przeraził raczej nikogo. Wszyscy na spokojnie poradzili sobie ze wspinaczką na ośmiometrową ścianę skalną. Po pokonaniu powyższej wspomnianej przeszkody, czekała na nas już tylko dłuższa wędrówka skalnymi schodami, zlokalizowanymi pośrodku górskiej łąki urozmaiconej lawiną głazów
i kamieni wielkości wszelakiej.

babia gora 2016 a 047Szczęśliwi, po kolei dotarliśmy na sam szczyt i po szybkim wyborze miejsca do siedzenia mogliśmy cieszyć się chwilą. Jak to bywa, pogoda na szczycie zmienną jest, piękne widoki na większość pasm Beskidów niestety momentami zostały znacząco ograniczone. Żeby nie było, deszczu sobie nie przypominam, a jedynie momentami silniejszy wiatr i promienie słoneczne oddziaływały na nasze organizmy. Po odpoczynku, pogawędkach, sesjach zdjęciowych oraz obserwacji docierających na szczyt sportowców, powoli ruszyliśmy zgodnie ze szlakiem czerwonym. Nadal mogliśmy podziwiać przepiękne widoki, głównie warstwę niższej i rzadszej kosodrzewiny, jednak należało również pamiętać by czuwać nad sytuacją pod nogami, gdyż kamienne podłoże, po którym przyszło nam iść było dość niepewne głównie ze względu na chwiejące się pod wpływem nacisku naszych stóp kamienie.

Przyszedł czas na kolejny postój i kolejne opowieści Tomka, taty z wieloletnim stażem. Zainteresowanie wzbudziła historia pobytu bodajże we Włoszech i zjazdu pań, które okazało się, że zainteresowane były jedynie sobą nawzajem. Opowieść ta przyczyniła się do zrodzenia nowej idei, zorganizowania podobnego zjazdu, jedynie w ujęciu lokalnym przy zachowaniu podobnych standardów i kwestii najważniejszej, czyli obecności panów organizatorów
w punkcie centralnym obozu. Oczywiście nie chodziło o obserwację zjawiska niespotykanego na co dzień, lecz chęć zwiększenia częstotliwości tak ciekawych spotkań damskich. Panowie, trzymam kciuki, pomóc raczej nie pomogę, bo dacie sobie sami świetnie radę.

babia gora 2016 a 052Po krótkim marszu ponownie przyszedł czas na odpoczynek nieco dłuższy od zaplanowanego wcześniej z racji niedyspozycji czasowej naszego kierowcy, który okazał się człowiekiem przedsiębiorczym nie mającym czasu by trwonić chwile na odpoczynek, gdy można w międzyczasie innych zainteresowanych przetransportować w upragnione miejsca. Stąd też na Sokolicy mieliśmy zdecydowanie więcej czasu by odpocząć i podziwiać siebie nawzajem lub otoczenie. Jako że większość wyróżnień i rozdanie nagród koszulkowych miało miejsce na kwietniowej wyprawie na Jurę, poczułam się wyróżniona, iż to właśnie tylko mnie spotkał w sobotę zaszczyt otrzymania odznaki Świstaka Wyżynnego, czyli przekwalifikowanie, tudzież awans się trafił, a któż jego nie pragnie. By nie zanudzać jeszcze bardziej, wyszła w sumie ciekawa historia, gdyż dokładnie 20 czerwca 2015 roku zgodnie z zapiskami Michała (oraz według wcześniejszej informacji otrzymanej od koleżanki Moniki), to właśnie wtedy miała miejsce moja pierwsza wyprawa z Percią i to dokładnie na Babią Górę. Mówiąc krótko, niemalże rocznica i lepszą okazję ciężko byłoby znaleźć do napisania relacji z wyprawy. Tym bardziej z szans niesionych przez los (no chyba, że zaplanowane to wszystko zostało z premedytacją?;) ) należy korzystać, więc czując to podwójne wyróżnienie, ot tak i po prostu decyzja zapadła.

Wracając do tematu, po przeznaczeniu dość długiej chwili na odpoczynek i obliczeniu prawdopodobnego czasu przyjazdu kierowcy, ruszyliśmy dalej. Trasa biegła czasem ubitą ścieżką, czasem ziemnymi schodami wśród lasu iglastego, który w stopniu znaczącym ograniczał widoki. Mimo tego ostatni etap naszej wędrówki przebiegł sprawnie i po dotarciu to mety – Przełęcz Krowiarki czekaliśmy na dostawcę naszych zmęczonych ciał w całości pod klub Maczki. Nasza ekipa, no i bus oczywiście nie uszły uwadze, jak się później okazało trzem turystkom z Krakowa, którym spieszno było się dostać do Zawoi. Mimo zachęt, bo propozycji nikt nie składał no bo jak, w końcu to znajomość dopiero rozpatrywana w ujęciu minutowym, nowe koleżanki nie wykazały chęci wizyty w Jaworznie, stad też Sosnowca już nikt nie zaproponował. Ewidentnie całodniowy relaks na słońcu z przerwami na spacer na Babią Górę dał się ostatecznie odczuć, przy czym nie zniechęciło to części podróżnych do dalszych dyskusji. Między innymi kolegów z tylnej części busa wzięło na wspomnienia, które sentymentalnego wydźwięku jednak nie miały. Owe wspomnienia stanowiły swojego rodzaju zachętę do uczestnictwa w kolejnych wyjazdach perciowych, z naciskiem na podkreślenie atrakcyjności oraz nieprzewidywalności wyjazdów, zwłaszcza dwudniowych.

babia gora 2016 c 085Kończąc, sama podróż do domu trwała bardzo krótko, najwyraźniej kierowcy spieszyło się bardziej niż nam. Z tego wszystkiego został pominięty jakże istotny etap niemalże każdej naszej podróży – chwilowy postój na stacji benzynowej. Jej brak, a dokładniej brak możliwości skorzystania z uroków dostępnych w tego rodzaju miejscach, dały się niektórym odczuć znacząco. Drodzy koledzy organizatorzy, mam nadzieję, że to był jedynie test, tym razem wytrzymałości naszych pęcherzy oraz żołądków, ale jak widać z nami jest moc i wszystkim się udało go zaliczyć. Kolejnego nie ma potrzeby przeprowadzać za miesiąc. ;)

A tak na koniec w kwestii informacyjnej. Podobno, nie pojawi się opcja umożliwiająca dodawanie komentarzy na stronie klubu w zakładce KTG Perć. W kwestii pytań, roszczeń lub innych niewiadomych, pozostaje mi wszystkich zainteresowanych odesłać do oficjalnego źródła, przy czym nie znam go, zatem musicie poradzić sobie sami. Dla ułatwienia, podobno na kolejnym wyjeździe osoby decyzyjne w powyższej tematyce będą obecne. ;)

Pkt:
Zawoja Lajkonik >6> Sulowa Cyrhla >5> Schr. PTTK Markowe Szczawiny >9> Babia Góra Diablak >3> Sokolica >3> Przełęcz Krowiarki
Suma: 26

Zdjęcia i materiały z wyjazdu: POBIERZ

 

  • babia_gora_2016_a_001
  • babia_gora_2016_a_002
  • babia_gora_2016_a_003
  • babia_gora_2016_a_004
  • babia_gora_2016_a_005
  • babia_gora_2016_a_006
  • babia_gora_2016_a_007
  • babia_gora_2016_a_008
  • babia_gora_2016_a_009
  • babia_gora_2016_a_010
  • babia_gora_2016_a_011
  • babia_gora_2016_a_012
  • babia_gora_2016_a_013
  • babia_gora_2016_a_014
  • babia_gora_2016_a_015
  • babia_gora_2016_a_016
  • babia_gora_2016_a_018
  • babia_gora_2016_a_019
  • babia_gora_2016_a_021
  • babia_gora_2016_a_022
  • babia_gora_2016_a_023
  • babia_gora_2016_a_024
  • babia_gora_2016_a_025
  • babia_gora_2016_a_026
  • babia_gora_2016_a_027
  • babia_gora_2016_a_028
  • babia_gora_2016_a_029
  • babia_gora_2016_a_030
  • babia_gora_2016_a_031
  • babia_gora_2016_a_032
  • babia_gora_2016_a_033
  • babia_gora_2016_a_034
  • babia_gora_2016_a_035
  • babia_gora_2016_a_038
  • babia_gora_2016_a_039
  • babia_gora_2016_a_040
  • babia_gora_2016_a_041
  • babia_gora_2016_a_042
  • babia_gora_2016_a_043
  • babia_gora_2016_a_044
  • babia_gora_2016_a_045
  • babia_gora_2016_a_046
  • babia_gora_2016_a_047
  • babia_gora_2016_a_049
  • babia_gora_2016_a_050
  • babia_gora_2016_a_051
  • babia_gora_2016_a_052
  • babia_gora_2016_a_053
  • babia_gora_2016_a_055
  • babia_gora_2016_b_060
  • babia_gora_2016_b_061
  • babia_gora_2016_b_062
  • babia_gora_2016_b_063
  • babia_gora_2016_b_064
  • babia_gora_2016_b_065
  • babia_gora_2016_b_066
  • babia_gora_2016_b_067
  • babia_gora_2016_b_068
  • babia_gora_2016_b_069
  • babia_gora_2016_b_070
  • babia_gora_2016_b_071
  • babia_gora_2016_b_072
  • babia_gora_2016_b_073
  • babia_gora_2016_c_080
  • babia_gora_2016_c_081
  • babia_gora_2016_c_082
  • babia_gora_2016_c_083
  • babia_gora_2016_c_085
  • babia_gora_2016_c_086

 

Tekst: Ewelina Pietras Zdjęcia: Tomasz Kowal, Ewa Gbyl, Monika Zwierzyńska

Miejski Klub "Maczki"

ul. Krakowska 26, 41-217 Sosnowiec
tel: 32 294 81 28
mail: biuro(małpa)klubmaczki.pl
NIP: 644 28 80 685

Godziny otwarcia:
12:00-20:00 - w roku szkolnym
10:00-18:00 - w ferie i wakacje
biuro czynne od 8:30

Biblioteka Miejska filia nr13 w Maczkach:

poniedziałek: 10.00 - 15.00 , wtorek, środa, piątek: 12.00 - 18.00
czwartek, sobota, niedziela: NIECZYNNE
tel: 32 292 38 89