Menu

kantoronline pl

2015 10 24 Hala Cudziachowa

 Zacznę chyba banalnie ;) Wyprawa na Halę Cudzichową była moją trzecią z „Percią” i (chciałam napisać „jakąś kilkunastą”, ale policzyłam…) zaledwie dziewiątą wyprawą trekkingową w góry w ogóle. Doświadczenie to praktycznie żadne, ale siłą rzeczy, z każdym razem coraz większe. Na opisywanej właśnie wyprawie posiadałam nawet latarkę (!), czym ochoczo chwaliłam się wielu osobom :D Jak powiedział pewien mądry facet – ludzie dzielą się na dwa gatunki: tych, którym nie trzeba tłumaczyć, po co chodzi się w góry i tych, którym się tego nie wytłumaczy. Ja powiem tylko tyle, że z każdym kolejnym szlakiem zakochuję się w górach coraz bardziej i myślę, że każdy z Perciowców wie, o czym mówię. Mimo, że początkowo niechętnie sięgnęłam po rękawicę rzuconą mi przez naszego Szefa, teraz po pierwsze, dziękuję za wyróżnienie i zaufanie, jakim mnie obdarzono, bowiem z moich kalkulacji wynika, że lista „Uprawnionych Świeżaków” była dużo dłuższa. Swego czasu pochłonęłam wiele relacji z perciowych wypraw, dołożę jednak wszelkich starań, aby ta była po prostu MOJA.

01 hala cudziachowa tk 006   01 hala cudziachowa tk 040

Poranek przywitał nas pogodnie, zapowiadając rześki, ale słoneczny dzień. Wśród uczestników wyprawy miał być komplet, ale końcowo na zbiórce (ku naszej przykrości) zabrakło „piechurki” numer 1, czyli drugiej z Monik Zzzz., jednej z Ań, Gosi i Bartka, których przy tej okazji serdecznie pozdrawiam. Wyjątkowo, na zbiórkę przyjechałam, a raczej, jak zwykle zresztą, zostałam przywieziona :D (tamtego dnia akurat, czerwonym F… Ferrari chyba, nie znam się za bardzo na tych motoryzacyjnych „męskich sprawach” ;p ) przed czasem i mogłam obserwować pojawianie się innych uczestników wyprawy, co było dość ciekawe z perspektywy osoby, która prawie zawsze i wszędzie przybywa ostatnia i nierzadko z lekką zadyszką. Z ciekawością powitaliśmy w naszych szeregach nową, perciową koleżankę Anię, o zawodzie (jak się potem okazało) bardziej interesującym nawet od mojego! ;) Co zaś tyczy się mnie, to z przyjemnością poznałam kolejne dwie osoby z naszej klubowej ekipy, Asię i Dawida, których nie miałam okazji spotkać jeszcze na wcześniejszych wyjazdach. Po przybyciu wszystkich chętnych i gotowych, na październikową eskapadę Perciowców, załadowaliśmy się do busa i ruszyliśmy na południe. Aha, jeszcze ciut wcześniej zarzuciliśmy Tomka-Tatę (a dokładniej Tomka-Tatę-Tymona) górą wylewnych gratulacji.

02 hala cudziachowa mz 002Podróż do Korbielowa upłynęła, podobnie jak to obserwowałam do tej pory, pod znakiem rozmów i dzielenia się przekąskami. Nie obyło się też bez rytualnego postoju na przygodnej stacji (niestety nie umiem doprecyzować gdzie :D ), gdzie część z Perciowych Panów nie pogardziła piwem przed południem. Podobno planuje się zrobić jakiś montaż, że niby i ja piję piwo przed południem, ale zarzekam się na wszystkie góry i górki świata, że to nieprawda!

Po dotarciu na miejsce startu i ostatecznym przygotowaniu do wymarszu, ruszyliśmy żółtym szlakiem ku Hali Miziowej. Początkowo szło mi się dość ciężko i pozostawałam zmęczona na tyłach grupy, zaskoczona moją słabszą formą. Wokół, już od samego początku wspinaczki, mieliśmy okazję podziwiać przepiękne obrazy ułożone z liści w jesiennych kolorach. Wszyscy zachwycaliśmy się słoneczną pogodą, pozostającą w kontraście z minionym tygodniem pracy. Co jakiś czas zatrzymując się na popas, pięliśmy się w górę żółtym szlakiem, w którego dalszej części nieco grzęźliśmy (ależ trudne słowo sobie wybrałam) w błocie, powstałym najprawdopodobniej przez topniejący, gdzieniegdzie leżący jeszcze, a może już, śnieg. Gratulowałam sobie sumienności w przedwyjazdowej, piątkowo-wieczornej impregnacji moich „kaczuszek” ;) Przy okazji, usłyszałam od Daniela historię pewnego leniwego buta, który to but wolał z kąpieli błotnych korzystać aniżeli pod górę zgodnie w parze ze skarpetą podążać :D

W dobrych nastrojach dotarliśmy w okolice Schroniska PTTK Na Hali Miziowej, obok którego, według teorii Szefa, mieliśmy „przemknąć szybko i niepostrzeżenie”. Jak często bywa, teoria od praktyki bywa odmienną, zatrzymaliśmy się więc nieopodal na krzepiący popas, a kilka Pań (między innymi autorka relacji) nie oparło się wewnętrznemu imperatywowi zobaczenia czy ładnie mają, w schronisku na Miziowej, zrobione łazienki ;) Po przerwie i dywagacjach między innymi o tym, czy widziany w oddali ośnieżony, okazały szczyt jest Babią czy też Babią nie jest, zmieniając szlak na czerwony (odcinek Głównego Szlaku Beskidzkiego), ruszyliśmy znowu w górę, kierując się na Munczolik (1356 m). Tak też dotarliśmy do pierwszego z dwóch głównych celów naszej wyprawy - na Halę Cudzichową.

01 hala cudziachowa tk 037Spoczęliśmy, popasając się, rozmawiając na przemian poważniej i mniej, podziwiając rozpościerające się widoki i uwieczniając niepowtarzalne chwile w obiektywach. A uwiecznialiśmy tak krajobrazy jak i uczestników kolejnej (42 już chyba) wyprawy perciowej oraz (pomimo jesieni) kwitnącą pomiędzy nami Miłość, ochoczo okazywaną bądź nieśmiało ukrywaną ;) Przy co bardziej emocjonujących ujęciach aż drżała mi ręka, chyba z zazdrości ;) Nasza Perciowa „Najjaśniejsza”, Michał, wręczający klubowe odznaczenia, nie miał na tym wyjeździe zbyt dużo prac dekoracyjnych. Uczestnicząca w trzech wyjazdach (i to pod rząd) Kinga wywalczyła ponad 50 punktów i otrzymała odznaczenie „Świstaka Nizinnego”, w kolorze zielonym, zielonym jak polar utytułowanej i zielonym jak piwo „Raciborskie”, które podobno było o smaku „Ludwika”. Ja tam nie wiem, jak już pisałam, przed południem nie pijam ;) Drugiej pretendentki do odznaczenia, Gosi, jak już wspominałam, niestety zabrakło w wyjazdowej ekipie. Ku mojej uciesze i małej satysfakcji, moja perciowa zdobycz i zarazem wieloletnia przyjaciółka – Ewelina (zaliczając drugi wyjazd) odebrała swoją klubową „Książeczkę Punktacji Świstaka i Borsuka”. Zważając na fakt, iż w siedzenia poczęło być zimno, a Panów mogących wziąć Panie na kolana było o połowę mniej (żonatym i „udzieciowionym” odpuszczamy ;p ) i każdy Pan musiałby na każdym kolanie dźwigać po całej Pani, ruszyliśmy dalej ;)

01 hala cudziachowa tk pano 042

Przemykając przez Palenicę (1338 m), a potem Trzy Kopce (1216 m) i Halę Rysiankę, dotarliśmy do drugiego z naszych celów podróży – Schroniska PTTK Na Hali Rysiance. Menu było dość okrojone, a obsługa klienta, moim wymagającym zdaniem, fatalna hehe (tak to jest jak wokół żadnej konkurencji ;) ), ale większość z nas znalazła coś dla siebie, ja żurek :) Po tradycyjnym grupowym zdjęciu oraz krótkiej konfrontacji z mapą, ruszyliśmy w dół niebieskim szlakiem, do Sopotni Wielkiej. Zejście trwało zadziwiająco, a nawet rzekłabym niepocieszenie krótko, a latarka się nie przydała ;D Bus nieubłaganie czekał na naszą ekipę.

01 hala cudziachowa tk 017Podczas drogi powrotnej, nabraliśmy ochoty na przećwiczenie, zamiast mięśni, naszych neuronów. Prym wiodły zabawy na skojarzenia, które zazwyczaj obnażają prawdziwe usposobienia, skłonności bądź zaburzenia osobnicze :D Było nam również dane poznać trudy rozwiązywania zagadki przedłożonej przez Artystę. Kiedy wszyscy stracili już wszelką nadzieję na zgadnięcie „co to jest”, honor grupy uratował Dominik, wypowiadając magiczne słowo na literę „t”, które rozpromieniło twarz Artysty, a u większości wywołało zmarszczenie czoła i rozchylenie warg ;D Był i postój na stacji, stacji z bardzo ograniczonym zapleczem hot-dogów w wersji na bogato, co wywołało autentyczny „smuteczek” na mojej twarzy.

Nie mogąc wystarczająco zadowolić ciał jedzeniem, zrodził się pomysł zaspokojenia dusz pouczającą publicystyką. Perciowe Panie i Perciowi Panowie zostali oświeceni receptami na idealne relacje damsko-męskie, oparte na podziwie (oczywiście względem mężczyzn!) i wspólnych zainteresowaniach. Po tej cennej lekcji, uzmysłowiłam sobie, iż mój błąd (o zgrozo! już pociągający za sobą groźbę staropanieństwa przecież) polega z pewnością na zbyt częstym i śmiałym chwytaniu za wiosło ;) Obsługa stacji oczarowana, a może i trochę przerażona naszą żywiołowością, dopytywała skąd jesteśmy i jak to się stało, że trafiliśmy akurat na ich stację… Ich stację koło „Malinowego Lasu” albo „Malinowego ehm”, jak kto woli, hehe. Obiecali, że następnym razem postarają się bardziej sprostać naszym oczekiwaniom, mięsiwa nie zabraknie, a na wychodnym każdy dostanie pamiątkowe „Bravo Girl”. Napełnieni optymizmem, że wreszcie wiemy co i jak, a także gdzie (np. na środku jeziora), pognaliśmy w stronę w Maczek. Na miejscu jeszcze krótkie chwile rozmów, wymiany kontaktów i niestety pożegnanie… ale tylko na jakiś czas ;)

Kończąc, napiszę, że jak czytam to nawet mi się podoba ;) A taka byłam niechętna. Autentycznie, wiele razy uśmiechnęłam się pisząc ten tekst, a Wy, mam nadzieję, czytając go, bo takie miałam nieskromne aspiracje. Jeszcze raz, gorąco dziękuję Wam wszystkim za uwagę oraz za kolejny miły wypad, wszelkie żarty i uśmiechy. Już czekam na kolejny.

03 hala cudziachowa eg 006Aha, podobno u jednego z bardziej sędziwych uczestników wycieczki pojawił się pewien dyskomfort spowodowany natężeniem mojego głosu i obawą utraty słuchu. Za wszelkie niedogodności najserdeczniej przepraszam. Rozważam kupno takiego urządzenia na aparat mowy, redukującego natężenie decybeli. Tymczasem, odsyłam do mojego ubezpieczyciela, który postara się zrekompensować wszelkie uszczerbki na zdrowiu oraz straty moralne ;)
Jest jeszcze alternatywna opcja. W drodze na zbiórkę, słuchając radia, usłyszeliśmy o powstawaniu nowej usługi, dla ludzi, którzy mają za dużo niespożytej energii. Polega to na tym, że dostaje się kij baseballowy, wchodzi do zabezpieczonego pokoju i… nie siedzi się na środku licząc do dziesięciu ;) Dominik mówił, że już mnie zapisał, także może następnym razem będę spokojniejsza i bardziej wyważona ;)
Pozdrawiam gorąco!

Pkt:
Korbielów >13> Hala Miziowa >6> Trzy Kopce >3> Schronisko PTTK Hala Rysianka >5> Sopotnia Wlk. Kolonia
Suma: 27

Zdjęcia do pobrania (z bonusami): KLIK

  • 01_hala_cudziachowa_tk_001
  • 01_hala_cudziachowa_tk_002
  • 01_hala_cudziachowa_tk_003
  • 01_hala_cudziachowa_tk_004
  • 01_hala_cudziachowa_tk_005
  • 01_hala_cudziachowa_tk_006
  • 01_hala_cudziachowa_tk_007
  • 01_hala_cudziachowa_tk_008
  • 01_hala_cudziachowa_tk_009
  • 01_hala_cudziachowa_tk_010
  • 01_hala_cudziachowa_tk_012
  • 01_hala_cudziachowa_tk_013
  • 01_hala_cudziachowa_tk_014
  • 01_hala_cudziachowa_tk_015
  • 01_hala_cudziachowa_tk_016
  • 01_hala_cudziachowa_tk_017
  • 01_hala_cudziachowa_tk_018
  • 01_hala_cudziachowa_tk_019
  • 01_hala_cudziachowa_tk_020
  • 01_hala_cudziachowa_tk_022
  • 01_hala_cudziachowa_tk_023
  • 01_hala_cudziachowa_tk_024
  • 01_hala_cudziachowa_tk_027
  • 01_hala_cudziachowa_tk_028
  • 01_hala_cudziachowa_tk_029
  • 01_hala_cudziachowa_tk_030
  • 01_hala_cudziachowa_tk_031
  • 01_hala_cudziachowa_tk_032
  • 01_hala_cudziachowa_tk_033
  • 01_hala_cudziachowa_tk_034
  • 01_hala_cudziachowa_tk_035
  • 01_hala_cudziachowa_tk_037
  • 01_hala_cudziachowa_tk_038
  • 01_hala_cudziachowa_tk_039
  • 01_hala_cudziachowa_tk_040
  • 01_hala_cudziachowa_tk_pano_041
  • 01_hala_cudziachowa_tk_pano_042
  • 02_hala_cudziachowa_mz_001
  • 02_hala_cudziachowa_mz_002
  • 02_hala_cudziachowa_mz_006
  • 02_hala_cudziachowa_mz_007
  • 02_hala_cudziachowa_mz_008
  • 02_hala_cudziachowa_mz_009
  • 02_hala_cudziachowa_mz_011
  • 02_hala_cudziachowa_mz_012
  • 02_hala_cudziachowa_mz_013
  • 02_hala_cudziachowa_mz_014
  • 02_hala_cudziachowa_mz_015
  • 02_hala_cudziachowa_mz_016
  • 03_hala_cudziachowa_eg_001
  • 03_hala_cudziachowa_eg_002
  • 03_hala_cudziachowa_eg_003
  • 03_hala_cudziachowa_eg_004
  • 03_hala_cudziachowa_eg_005
  • 03_hala_cudziachowa_eg_006
  • 03_hala_cudziachowa_eg_007

Tekst: Monika Zwierzyńska, Zdjęcia: Tomasz Kowal, Ewa Gbyl, Monika Zwierzyńska

Miejski Klub "Maczki"

ul. Krakowska 26, 41-217 Sosnowiec
tel: 32 294 81 28
mail: biuro(małpa)klubmaczki.pl
NIP: 644 28 80 685

Godziny otwarcia:
12:00-20:00 - w roku szkolnym
10:00-18:00 - w ferie i wakacje
biuro czynne od 8:30

Biblioteka Miejska filia nr13 w Maczkach:

poniedziałek: 10.00 - 15.00 , wtorek, środa, piątek: 12.00 - 18.00
czwartek, sobota, niedziela: NIECZYNNE
tel: 32 292 38 89