Menu

kantoronline pl

2015 05 06 Skrzyczne

title skrzyczne

    Dawno temu był taki serial kryminalny o tytule „Na kłopoty... Bednarski” (starsi czytelnicy pewnie pamiętają, a młodszych odsyłam do cioci Wikipedii). A na kłopoty z pisaniem relacji, a raczej z brakiem ochotników... jestem ja. :) Pogotowie redaktorskie. „No i fajnie” - jak to mówi trener w pewnej reklamie miejsca, do którego Michał ponoć nie chadza, natomiast perciowe dziewczyny chętnie: na kawę lub lody. Lubię sobie czasem coś napisać, o pomysł nie jest trudno, więc problemu nie ma. Nie jestem z Percią od początku, ale ilość wyjazdów mam dużą i ostatnio zauważyłam spory napływ nowych osób. Zastanawiałam się więc, co takiego jest w Perci, że przyciąga ludzi?

    Trzeba być jednak odrobinę szalonym i mieć duszę ryzykanta, żeby pchać się na wyjazd z nieznaną sobie grupą osobników, których wyjątkowość opisała niejedna relacja. Tym razem na wycieczkę na Skrzyczne zabrało się dziewiętnastu chętnych, w tym właśnie aż sześć zupełnych „świeżynek” (jeśli źle policzyłam, to sorry, od dziecka mam problemy z matmą). W zasadzie to było nas więcej, bo Ola występowała w dwóch osobach. Przyszły zdobywca górskich szczytów siedzi sobie jeszcze bezpiecznie w brzuchu mamy, lecz ona odważnie zdecydowała się wziąć udział w wyprawie. Spokojnie, Ola wjeżdżała na górę wyciągiem, nie kazaliśmy jej wspinać się szlakiem.

001 skrzyczne tomek 049  001 skrzyczne tomek 012

 Na miejscu zbiórki odnotowaliśmy jedno spóźnienie i wyjątkowo nie była to Aga, lecz Ala. Pięć minut, co tam, kto by jej to wypominał? Ach, no tak, właśnie jej to wypomniałam. ;) Po zapakowaniu się do busa zaczęły się tradycyjne gadki-szmatki, co tam u kogo słychać, co komu skrzypi (tu mowa o weteranach), kto „rzyga tęczą” i na czyj widok, Ola się rozbierała (oczywiście z dodatkowej, samodzielnie uszytej bluzy), Michał też coś tam ściągał, ale wzbudził mniejsze zainteresowanie. Był również postój na jedzonko i rozprostowanie kości. Desant nastąpił w Szczyrku w okolicach wspomnianego już wyciągu. Pożegnaliśmy wszyscy Olę, przybijając z nią „żółwika”, i ruszyliśmy na niebieski szlak.
001 skrzyczne tomek 021    Już na pierwszym podejściu w moim umyśle skrystalizowała się myśl „co mnie znowu podkusiło?” i założę się, że nie tylko ja tak sobie pomyślałam. Mimo lekkiej zadyszki wspinałam się uparcie dalej, a im wyżej, tym ładniejsze widoki. Góry wiosną są urzekające – zbocza pokrywają różne odcienie zieleni - koloru, który ponoć uspokaja. I rzeczywiście, gdy wzrok ślizga się po wierzchołkach różnych drzew, czuje się harmonię, która wpływa kojąco na duszę steranego miastowym życiem człowieka. Dobra, zabrzmiało patetycznie. Dodam więc szybko, że oprócz chwil zadumy, które wbrew pozorom da się przeżyć w towarzystwie zwariowanych Perciowców, było też kupę śmiechu, nie tylko przy fotkach z Gosem, rozmowy w podgrupach i tradycyjny postój zwany popasem, na którym Sas zaliczył pierwszą i nie ostatnią tego dnia klasyczną załamkę, a Beata, Sylwia i Ala zostały posądzone o to, że gadają tylko o zakupach, co jest oczywistą nieprawdą. ;)

    Okazało się także, że nasz szlak przecinał trasę biegu górskiego Ultra Beskid Sport Grapa Vertical. Zawodnicy pokonywali trasę wzdłuż kolei linowej, 2,8 km z przewyższeniem 720 metrów (źródło: http://skrzyczne.cos.pl/9-maja-pobiegna-na-skrzyczne/). Trzeba przyznać, że wzbudzali szacunek piechurów. Mój na pewno. O ile mnie słuch nie mylił, ktoś coś wspominał, że dopingujący biegaczy ludzie wzięli kogoś z naszej grupki za zawodnika. A przynajmniej takie zaistniało podejrzenie. Szczęśliwie, to nie my biegaliśmy i nie było nam dane przejść przez metę, choć była na wyciągnięcie ręki. Naszym celem był szczyt i schronisko – niekoniecznie w takiej kolejności.
    W schronisku czekała na nas Ola, która zdziwiła się, że tak szybko pokonaliśmy trasę (czyżby jednak jakiś grupowy podbieg?), ale ucieszyła się, że wszyscy dotarliśmy. Po chwilowym niezdecydowaniu, czy zostać w schronisku, czy posiedzieć na ławkach przed budynkiem, część grupy wybrała pierwszą opcję. Przekonała ich do tego obecność na zewnątrz grajka, który przy akompaniamencie skrzypiec, a później trąbki, improwizował góralskie utwory. Druga grupa Perciowców, nie zrażona, usiłowała wygrzewać się w raz po raz znikającym za chmurami słońcu. I tu niespodziewanie wyszło na jaw, że źle czujemy się podzieleni. Niektórzy dołączyli do grupy w schronisku, Michał poszedł pertraktować z pozostałymi, ale wrócił samotnie, więc po chwili większość wyszła jednak na zewnątrz, tylko po to, by za jakieś 20 minut wrócić do budynku. Już całą grupą. A mówią, że to głównie kobiety w ciąży są niezdecydowane.

001 skrzyczne tomek 047    Będąc już razem, mogliśmy dokonać wręczenia najwyższego odznaczenia Sasowi, który wychodził sobie Borsuka Królewskiego, i tym samym dołączył jako drugi do grona „najbardziej zasłużonych punktacją Perciowców”. Miał szczęście, że jest drugi, gdyż za chwilę okazało się, że bycie pionierem w tym gronie nie popłaca. Kierownik Perci w mailu zachęcającym do wyjazdu opowiedział o historii nazwy najwyższego w Beskidzie Śląskim szczytu, czyli celu naszej wyprawy. Chodziło o skrzeczące żaby, które występowały na tej górze podobno dość licznie. Sas założył, że naszą misją oprócz zdobycia szczytu będzie również poszukiwanie żab (niekoniecznie tych z legend, ale jakichkolwiek), a żeby zachęcić grupę do wykonania zadania obiecał nagrodę: zaszczyt uściśnięcia dłoni najbardziej zasłużonego punktacją Perciowca lub wymierzenia mu kopniaka w zad, do wyboru. Żal było nie skorzystać. Dwójka Perciowców rozegrała sprawę po mistrzowsku, prezentując piękne dwie zielone żabki, a że w środku czekoladowe... pisało w końcu „jakichkolwiek”. Michał, chcąc nie chcąc, musiał się nadstawić – i do kopniaka i do uścisku dłoni. Sas dobrze się zastanowi, zanim napisze coś podobnego, choć Michał namawiał go, żeby następnym razem wymyślił jako nagrodę coś, co mu się przyda.

    W wesołej atmosferze ruszyliśmy na szczyt, by zrobić sobie grupową fotkę. Oczywiście zgubiliśmy dwie perciowe nowicjuszki, które na szczęście szybko się odnalazły, wsparliśmy duchowo Łukasza, który ekscytował się na widok innych ludzi, i tradycyjnie wprowadziliśmy sporo zamieszania. Zdjęcia udało się zrobić i mogliśmy ruszyć w drogę powrotną. Ola ponownie skorzystała z wyciągu, więc stanęliśmy pod krzesełkami, żeby jej pokibicować, gdy będzie jechała. Kilka osób chciało się nawet zabrać, a Michał zamierzał jej podrzucić kijki, ale ostatecznie zrezygnował.
    Wróciliśmy na szlak zielono-niebieski, na którym złapał nas deszczyk, sprawdzając przygotowanie grupy na taką ewentualność. Na szczęście padało tylko chwilkę. Resztę trasy mogliśmy już przebyć bez takich niespodzianek. Po skręcie na czerwony szlak w stronę Buczkowic znów konwersowaliśmy w grupkach (przyznam szczerze, że uciekłam od dyskusji o pająkach, których szczerze nie znoszę) i podziwialiśmy wiosenną przyrodę. Na popasie dowiedzieliśmy się, co brać, by szybko zregenerować siły, oraz że Kamil lubi penetrować jaskinie, ale najchętniej na przeszpiegi najpierw wysyła drobną Agę, która jak wiadomo nie boi się spotkania z żyjątkami zamieszkującymi ciemne nory, o niedźwiedziu nie wspominając. Należy jednak zaznaczyć, że podczas perciowych wypraw żadne zwierzę nigdy nie ucierpiało i oby tak zostało.

001 skrzyczne tomek 055    Szybko dołączyliśmy do stęsknionej za nami Oli, przeorganizowaliśmy plecaki i mogliśmy zapakować się do busa. W drodze powrotnej nieliczni próbowali uciąć sobie drzemkę (nie licząc Kamila, który potrafi zasypiać chyba z prędkością światła i w każdej pozycji), ale wiadomo, że w busie zawsze należy zachować czujność. A nuż ktoś podrzuci papierek po cukierku lub jakieś docinki. Poza tym była z nami Sylwia, która nie pozwala na spanie w swoim towarzystwie, o czym zawsze boleśnie przekonuje się Dawid, akurat nieobecny na tej wyprawie. Perciowa weteranka była jednak zbyt zamyślona, co wzbudziło podejrzenia Oli, iż jest stęskniona za ukochanym. Z pewnością była to jedna z przyczyn, lecz myślę, że Sylwia litościwie wszystkim darowała, bo jednak wędrówka wywołała u większości małe zmęczenie. Mimo tego i tak nie spaliśmy. Pogrążeni w rozmowach na tematy różne, dojechaliśmy na Maczki.

    Gdy nadchodzi moment rozstania, czasem obserwuję twarze towarzyszy podróży. Na obliczach nowicjuszy widziałam radość i raczej nie dlatego, że podróż dobiegła końca. Pokuszę się o stwierdzenie, że zadowolenie wynikało z miło spędzonego dnia. Skąd to wiem? A choćby stąd, że część osób wyraziła chęć na kolejną wyprawę. Co więc takiego ciągnie ludzi do Perci? Kiedyś pisałam tekst o tym, że w górach najważniejsi są twoi kompani. Ale to właśnie Perć umożliwia spotkanie takich ludzi. Trochę zwariowanych, nietuzinkowych, ale zawsze życzliwie nastawionych. Nieobecna na wyjeździe Dorota przesłała nam życzenia udanej wędrówki, Daniel żałował, że nie zwolnił się z pracy, ale obiecał to zrobić, gdy Ola, już po urodzeniu małego Perciowca, ponownie zabierze się na wyjazd. Perć jest wyjątkowa, bo zbliża ludzi, zawiązuje przyjaźnie i... związki. Czego ja i taki jeden radosny „Gołąbek” jesteśmy idealnym przykładem.

 

Pkt:
Szczyrk >11> Schr. PTTK Skrzyczne >9> Buczkowice
Suma: 20

Zdjęcia do pobrania: KLIK

  • 001_skrzyczne_tomek_001
  • 001_skrzyczne_tomek_002
  • 001_skrzyczne_tomek_003
  • 001_skrzyczne_tomek_004
  • 001_skrzyczne_tomek_005
  • 001_skrzyczne_tomek_006
  • 001_skrzyczne_tomek_007
  • 001_skrzyczne_tomek_008
  • 001_skrzyczne_tomek_009
  • 001_skrzyczne_tomek_010
  • 001_skrzyczne_tomek_011
  • 001_skrzyczne_tomek_012
  • 001_skrzyczne_tomek_013
  • 001_skrzyczne_tomek_014
  • 001_skrzyczne_tomek_015
  • 001_skrzyczne_tomek_016
  • 001_skrzyczne_tomek_017
  • 001_skrzyczne_tomek_018
  • 001_skrzyczne_tomek_019
  • 001_skrzyczne_tomek_021
  • 001_skrzyczne_tomek_022
  • 001_skrzyczne_tomek_023
  • 001_skrzyczne_tomek_024
  • 001_skrzyczne_tomek_025
  • 001_skrzyczne_tomek_026
  • 001_skrzyczne_tomek_027
  • 001_skrzyczne_tomek_028
  • 001_skrzyczne_tomek_029
  • 001_skrzyczne_tomek_030
  • 001_skrzyczne_tomek_031
  • 001_skrzyczne_tomek_032
  • 001_skrzyczne_tomek_033
  • 001_skrzyczne_tomek_034
  • 001_skrzyczne_tomek_035
  • 001_skrzyczne_tomek_036
  • 001_skrzyczne_tomek_037
  • 001_skrzyczne_tomek_038
  • 001_skrzyczne_tomek_039
  • 001_skrzyczne_tomek_040
  • 001_skrzyczne_tomek_041
  • 001_skrzyczne_tomek_042
  • 001_skrzyczne_tomek_043
  • 001_skrzyczne_tomek_044
  • 001_skrzyczne_tomek_045
  • 001_skrzyczne_tomek_046
  • 001_skrzyczne_tomek_047
  • 001_skrzyczne_tomek_048
  • 001_skrzyczne_tomek_049
  • 001_skrzyczne_tomek_052
  • 001_skrzyczne_tomek_055
  • 001_skrzyczne_tomek_056
  • 001_skrzyczne_tomek_057
  • 001_skrzyczne_tomek_058
  • 002_skrzyczne_ewa_001
  • 002_skrzyczne_ewa_002
  • 002_skrzyczne_ewa_003
  • 002_skrzyczne_ewa_004
  • 002_skrzyczne_ewa_005
  • 002_skrzyczne_ewa_007
  • 002_skrzyczne_ewa_008
  • 002_skrzyczne_ewa_009
  • 002_skrzyczne_ewa_010
  • 002_skrzyczne_ewa_011
  • 002_skrzyczne_ewa_012

Tekst: Ewa Gbyl Zdjęcia: Tomasz Kowal, Ewa Gbyl

Miejski Klub "Maczki"

ul. Krakowska 26, 41-217 Sosnowiec
tel: 32 294 81 28
mail: biuro(małpa)klubmaczki.pl
NIP: 644 28 80 685

Godziny otwarcia:
12:00-20:00 - w roku szkolnym
10:00-18:00 - w ferie i wakacje
biuro czynne od 8:30

Biblioteka Miejska filia nr13 w Maczkach:

poniedziałek: 10.00 - 15.00 , wtorek, środa, piątek: 12.00 - 18.00
czwartek, sobota, niedziela: NIECZYNNE
tel: 32 292 38 89