Menu

kantoronline pl

2014 11 08-09 Karkonosze

title kark

Schneekoppe

Pomyślałyśmy z Kasią, że skoro to jest nasz 4 wyjazd możemy dostąpić zaszczytu napisania relacji. Nasze przypuszczenia się spełniły i w drodze powrotnej Tomek zmęczonym już wzrokiem wyszukiwał szczęśliwca, namierzył nas! Wyszłyśmy z propozycją, że napiszemy relację wspólnie i oczywiście na ochotnika.

Nadszedł długo wyczekiwany dzień, 2-dniowego wyjazdu. Byłam nieobecna na dwóch ostatnich, więc radość tym większa. Godzina 5:20 POBUDKA !!! Pora dość wczesna jak na weekendowe wstawanie, ale skoro zbiórka jest o 7.00, a ja nie spakowana, więc nie mam wyjścia: wstawaj, płacz i pakuj!. Widok za oknem nie rozpieszczał, strugi deszczu spływały po osiedlowym parkingu. Przyznam szczerze, że przyszło mi przez myśl czy nie zrezygnować, ale szybko odpędziłam czarne wizje, przecież w końcu przestanie padać, a z resztą jedziemy w dość odległe rejony, więc tam pogoda może będzie łaskawsza.

2014 11 08 karkonosze 1 tk 004  2014 11 08 karkonosze 1 tk 065

Ho! Ho! Ho! SMS. Pewnie organizator wyprawy, jest szansa wrócić pod kołderkę. Nieeee…to Kasia:
-S. Cześć, wstałam już, spójrz za okno! 5:22
-K. Dramat, może odwołają, a ciężki masz plecak? 5:45
-S. Jeszcze się nie spakowałam. Pojedźmy i zobaczmy co zarządzą 5:48
-K. Ja mam tonę! 6:25
-S. Ja pół  6: 27 (Jednak  na miejscu okazało się, że to moje „pół tony” gabarytowo było jednym z największych plecaków.)
Oczywiście nie przyznałam się Kasi, że miałam zamiar stchórzyć. Prawie spakowana, z nastawieniem na ścianę deszczu, zabezpieczyłam wszystkie cenne mi rzeczy w worki i reklamówki. Ruszam na przystanek z myślą: będzie dobrze!

2014 11 08 karkonosze 1 tk 024    Wszyscy policzeni, „odprawa” zrobiona, możemy ruszać w drogę. Osoby, które się nie wyspały, miały jeszcze ostatnią szansę to nadrobić. Podróż potrwa ok 5h. Postanowiłyśmy wykorzystać przynajmniej część tego czasu na przyjemności, czyli zająć się lekturą. Michał jak zwykle „życzliwie” zrecenzował książki, że nudne, że babskie, że o niczym- cały Michał. Do pozytywnych rzeczy możemy zaliczyć obietnicę złożoną przez Tomka, czyli zwiedzanie zabytkowego dworca w Maczkach. Musimy się spieszyć, zanim nie wkroczy tam ciężki sprzęt i nie straci on swojego dawnego charakteru. W miarę zbliżania się do celu, czyli do Karpacza pogoda była coraz bardziej łaskawa. Nie mogliśmy ominąć na trasie obowiązkowego punktu – kawa i hot-dog na stacji Orlen. Jesteśmy na miejscu, ostatnie poprawki, plecaki na grzbiety, możemy ruszać. Ale, ale…jeszcze chwila, Tomek omawia z kierowcą szczegóły jutrzejszego powrotu, i tu pojawia się problem. Okazuje się, że pan kierowca myślał, że mamy zabukowany nocleg w mieście i wrócimy po niego przed zmrokiem. Niestety musieliśmy się z nim pożegnać i tym samym zostawić go z tym problemem. W końcu Karpacz bogaty jest w oferty noclegowe, musiał sobie jakoś poradzić bez nas.
    Pierwszą atrakcją na szklaku naszej wędrówki była XIX-wieczna Świątynia Wang. Obiekt sprowadzony z Norwegii służył tamtejszej społeczności, jako miejsce sakralne. Zaczyna coraz mocnej wiać, czyli zbliżamy się do Kotła Małego Stawu.2014 11 08 karkonosze 1 tk 006 Na horyzoncie pojawia się schronisko „Samotnia”. Zarządzenie Michała, „KTO NIE RUSZY SIĘ PO PIECZĄTKI, NIE DOSTANIE PUNKTÓW! Grzecznie ruszamy ostemplować nasze książeczki i mimo, że w schronisku pachnie pysznym jedzeniem, i miałoby się ochotę dłużej zostać, ruszamy dalej. Dotarliśmy do naszej bazy- Strzechy Akademickiej. Zostawiliśmy swoje bagaże i żeby jeszcze skorzystać z kończącego się dnia i uroków okolicy poszliśmy na spacer w kierunku Śnieżki. Po powrocie ze spaceru odbyło się zakwaterowanie do pokoi. Podział na pokoje był niemalże oczywisty: single i „połówki” w większym apartamencie, związki formalne i  małżeństwo osobno, ale o tym będzie jeszcze wzmianka.

Kolejnym, dość istotnym punktem wieczoru była kolacja. Jak w codziennym życiu , tak i tu obowiązywała zasada, kto pierwszy (przy bufecie) ten lepszy!  Ruskie po praz kolejny nie zachwyciły, na szczęście piwo niczym przyprawa wzbogaciło ich  smak. Sylwii i Beacie trafił się lepszy kąsek- placek po węgiersku. Inauguracja-ulubiony punkt każdej wyprawy. Wśród odznaczonych: Sylwia Ch.(Świstak Nizinny), Marta i Marcin „Gawron” Gawor (Świstak Nizinny) oraz najstarsze klubowiczki (nie wiekiem, a stażem): Ewa i Sylwia K (Borsuk Mały). Owacjom i brawom nie było końca. Wszystko zostało oczywiście udokumentowane przez naszego etatowego fotografa – Tomka. Postanowiłyśmy uczcić odznaczonych. Z tej okazji kubek grzanego wina był jak strzał w dziesiątkę. Barman uroczo zapytał „A DOWODY SĄ?”, na co chórem odpowiedziałyśmy „A ZDZIWIŁBY SIĘ PAN”. Nie ukrywamy, że mimo wszystko nasza próżność została połechtana, he he. Wieczór upłynął pod hasłem: wino, zabawa, muzyka i śpiew. Z tym, że te dwa ostatnie nie w naszym wykonaniu. Bowiem na sali pojawił się tajemniczy mężczyzna w czerwonych bokserkach. Swym tańcem wzbudził niemałe zainteresowanie. W pewnym momencie naszych beztroskich rozmów pojawił się temat „małżeństwa”. Jakże lubiany zwłaszcza wśród ludzi, którzy go „popełnili”.Tomek próbował się doliczyć w ekipie połówek małżeńskich. Wymienił mnie, ale też wskazał na siebie i w tym momencie otworzyłam usta ze zdziwienia, ale jak to…? Tomek i Ola powiedzieli sakramentalne „tak”? Nikt nie puścił pary z ust, choć już na samym początku wyjazdu Ci bardziej spostrzegawczy mogli zauważyć na palcu Tomka tajemniczy ring. Oj wielka szkoda, byłyby kwiaty, prezenty a tak to już po fakcie. Zostają szczere życzenia: WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!!
    Senne towarzystwo powoli zaczęło opuszczać jadalnię i udało się do swych „apartamentów”. Standard pokoju został oceniony przez ekspertów, na 3+, co jednak mnie, osobę „świeżą”(Kasia) nie do końca przekonało. Od razu pożałowałam, że przed snem nie wypiłam dodatkowej porcji wina. Michał dla poprawienia mojego komfortu snu opowiedział kilka historii o pająkach, karaluchach i innych schroniskowych stworzeniach. Każdy zajął swoją pryczę, zgasło światło i zaczęły się wewnętrzne dramaty. Z porannych opowieści przy śniadaniu wynikało, że: brakowało powietrza, co druga osoba chrapała, ktoś miał zapadnięte łóżko, ktoś inny walczył ze skaczącymi robalami po śpiworze. Były też akty przemocy! W środku nocy zbudził nas krzyk niczym z horroru „ŁUKASZ! POOOMOCY!!!”. To była Aga. Z odsieczą przyszła jej lekko skonsternowana Ewa, bo tak na ścisłość padło imię, które już w szeregach Perci jest zarezerwowane. Przy śniadaniu okazało się, że nie tylko Łukasz śnił się Adze, ale też atakujący ją dzik.

2014 11 08 karkonosze 1 tk 079    Nazajutrz wypoczęci, posileni śniadaniem wyruszyliśmy w kierunku Śnieżki. Po drodze zatrzymaliśmy się na chwilę w Domu Śląskim. Szybkie zebranie pieczątek, toaleta i dalej w drogę. Na szlaku i na samej Śnieżce panowały trudne warunki pogodowe. Dobrze, że miałam solidnie obciążony plecak, więc udało mi się utrzymać na nogach. W kawiarni na Śnieżce raczyliśmy się pysznymi goframi. Wspomnieć należy również postać kelnera, który uprzejmie poinformował nas post factum, że w lokalu nie należy spożywać własnych posiłków. Część ekipy wyruszyła drogę, niestety trudności w komunikacji spowodowały, że rozdzieliliśmy się i  kilka niezwykle dłużących się minut czekaliśmy na mocnym wietrze na resztę grupy. Ze względu na trudne warunki atmosferyczne Tomek ogłosił zakaz rozdzielania się. Posłusznie i  gęsiego podążaliśmy szlakiem, wymieniając uprzejmości z czeskimi turystami.
     I oto jesteśmy już w okolicy zabudowań, pozostaje nam tylko odszukać busa z kierowcą, niby proste, ale nie w tym przypadku.  Z pomocą bystrej miejscowej pani udało się namierzyć nasz transport. Michał poszedł na zwiady i całe szczęście w dobrym kierunku, kierowca zgarnął go po drodze i mogliśmy wpakować się do busa. Podróż powrotna upłynęła pod znakiem mgły i szarówki. Większość osób wykorzystała ten czas na regenerację, nieliczni tylko byli w stanie jeszcze z entuzjazmem rozmawiać o czymkolwiek. Na drodze panował spory ruch, warunki atmosferyczne niekorzystne a sam pan kierowca jechał nieco brawurowo (zawieszenie chyba będzie do wymiany). To wszystko sprawiło, że Kasia postanowiła odnowić swoją znajomość z Bogiem, ja skupiłam się na książce, nie chciałam zginąć we śnie.    
    Podsumowując, wyjazd był po raz kolejny świetnie zorganizowany i bardzo udany. Bezpiecznie wróciliśmy do domu, nie zaznając  deszczu, może za wyjątkiem ogromnej wilgoci panującej na Śnieżce. Tyle z pozytywnych rzeczy. Jedynie czas oczekiwania na relację był dłuższy, ale wybaczcie, po tak długim weekendzie było sporo zaległości w pracy.
P.S.W poniedziałek okazało się, że oprócz kilku pieczątek z wyjazdu przywiozłam również  pasażera na gapę- tłustego pająka…

Sylwia,Kasia

 

Pkt:
Karpacz Górny (Wang) >4> Polana >4> Schr. PTTK Strzecha Akademicka >3> Spalona Strażnica >2> Przełęcz pod Śnieżką >2> Śnieżka (1602m n.p.m.) >4> Sowia Przełęcz >2> Skalny Stół >2> Budniki >2> Leśniczówka Jedlinki >2> Krzaczyna
Suma: 27

Zdjęcia (te co poniżej oraz sporo innych): KLIK

  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_001
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_002
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_003
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_004
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_005
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_006
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_007
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_008
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_009
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_010
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_011
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_012
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_013
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_014
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_015
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_016
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_017
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_018
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_019
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_020
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_021
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_022
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_023
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_024
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_025
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_026
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_027
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_028
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_030
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_032
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_033
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_034
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_035
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_036
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_038
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_040
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_041
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_042
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_043
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_044
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_045
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_046
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_047
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_049
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_050
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_051
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_052
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_061
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_062
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_063
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_064
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_065
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_067
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_068
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_069
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_070
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_071
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_072
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_073
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_074
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_075
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_076
  • 2014_11_08_karkonosze_1_tk_079
  • 2014_11_08_karkonosze_2_bn_002
  • 2014_11_08_karkonosze_2_bn_003

Tekst: Sylwia Chaberska i Kasia Kuca Zdjęcia: Tomasz Kowal, Beata Niezgoda

Miejski Klub "Maczki"

ul. Krakowska 26, 41-217 Sosnowiec
tel: 32 294 81 28
mail: biuro(małpa)klubmaczki.pl
NIP: 644 28 80 685

Godziny otwarcia:
12:00-20:00 - w roku szkolnym
10:00-18:00 - w ferie i wakacje
biuro czynne od 8:30

Biblioteka Miejska filia nr13 w Maczkach:

poniedziałek: 10.00 - 15.00 , wtorek, środa, piątek: 12.00 - 18.00
czwartek, sobota, niedziela: NIECZYNNE
tel: 32 292 38 89