Menu

kantoronline pl

2013 09 28 - Cyl

Jako że ostatnio narodziła się nowa świecka tradycja zgłaszania się na ochotnika do pisania relacji z perciowych wyjazdów, należy ją pielęgnować. Tak więc ochotniczo-samobójczo zgłosiłam się do tego zadania. Sprzeciwów nie było, więc musicie mi wybaczyć  jakość tej relacji, a zwłaszcza ewentualne luki, bo skleroza daje mi się mocno we znaki… No ale od początku…
Wyjazd, planowany najpierw jako dwudniowy i na zupełnie inny szczyt, z braku chętnych przerodził się w jednodniowy, za to na górę, o ile się nie mylę, nie odwiedzaną dotąd przez Perć, czyli Małą Babią Górę.  Zmiana ta na szczęście przypadła do gustu wystarczającej  liczbie osób (choć zdaniem niektórych ta liczba to „zaledwie” -  takie to czasy w Perci nastały).
W dniu wyprawy dla części  wycieczkowiczów przygoda rozpoczęła się jeszcze przed oficjalnym wyjazdem całej ekipy. Zaalarmowane bowiem przez kierownika wycieczki ruszyłyśmy na poszukiwanie dwójki perciowców, którzy mieli pewne problemy z dotarciem na miejsce zbiórki. W trakcie dramatycznej akcji sytuacja się zmieniła i ekipa poszukiwawcza na chwilę sama zaplątała się w pełnym wertepów gąszczu objazdów. Na szczęście reszta perciowców wykazała się cierpliwością, a my w końcu dotarliśmy do czekającego już busa i reszty towarzystwa. Okazało się, że w wycieczce uczestniczy jedna nowa osoba: Asia i starzy wyjadacze (wymieńmy dla porządku: Ola, Ania, Ewa, Sylwia, Dorota, Aga, Sas, Michał, Daniel, Łukasz, Dawid, Bartez).

01 kowal cyl 2013 09 27 group  01 kowal cyl 2013 09 27 006

 

W szczęśliwej liczbie 13-stu, pełni nadziei na piękną pogodę wyruszyliśmy w trasę.  W drodze wyszło na jaw, że nasz perciowy reżyser Roman P. nie posiada niestety sprzętu nagrywającego, dlatego też  cała odpowiedzialność za filmową rejestrację wyjazdu spoczęła na barkach (na szczęście nie wątłych, lecz już nieco doświadczonych w tej materii) drugiego reżysera, Petera J.  Jednakże stres związany z tym odkryciem chwilowo mocno pogorszył samopoczucie dwójki dziewczyn (choć były też podejrzenia, że stan ten jest związany raczej z kołysaniem busa, tudzież z napitkami spożytymi poprzedniego wieczoru).  Na szczęście były to dolegliwości przejściowe, w pełni uleczalne kawą i hot-dogiem w czasie  tradycyjnej przerwy. W drodze, rzecz jasna, nie uniknęliśmy przedzierania się przez kolejne objazdy, ale w końcu szczęśliwie dotarliśmy na miejsce, czyli do Zawoi.

01 kowal cyl 2013 09 27 040Teraz czekała nas już tylko sama przyjemność, czyli czarny szlak na Tabakowe Siodło (998 m.n.p.m.), a dalej zielony szlak na nasz cel (albo Cyl), czyli Małą Babią Górę (1517 m.n.p.m.). A więc w drogę! Po kilku krokach konsternacja, bowiem szlak się rozwidlał, ale nasze przeczucie wsparte mapą pokierowało nas na właściwą ścieżkę. Trasa grząska i błotnista, dlatego też (albo i bez związku z tym) wkrótce naszła nas ochota na pierwszy postój. W czasie postoju standardowo: posiłek, napoje, kompromitujące fotki z bananem, rzuty grzybem do celu (żywego i ruchomego), relaksujące rozmowy  i  niestandardowo: stado os zwabionych kanapkami z pasztetem Ewy (choć próbowały zaprzyjaźnić się też z innymi wycieczkowiczami). W pewnym momencie wywiązała się też zażarta walka o trunek o wysokich walorach smakowych i niepozbawiony procentów (podziękowania dla Producentki oraz jej Dystrybutora, który udostępnił ów trunek). Na szczęście, jak przystało na perciowców, szybko doszliśmy do porozumienia i każdy chętny skosztował tego cuda. Po należytym nabraniu sił ruszyliśmy w dalszą drogę. Trasa mocno pod górkę,  ale Dorota potrafiła skutecznie nas zmotywować (a przynajmniej jednego oklapłego osobnika).

Świetnie na tej trudnej trasie odnalazła się też sekcja grzybiarzy. Przodownicy sekcji zebrali całkiem pokaźny plon, co więcej, z dużym prawdopodobieństwem nadający się do zjedzenia (z tego co mi wiadomo, śmiałkowie, którzy  zjedli  te zbiory, dotąd mają się dobrze). Nie zniechęciły ich nawet podejrzenia, co jest przyczyną tak bujnego rozwoju grzybów.  Mniej wyrafinowane gusta można było zaspokoić po drodze resztką przejrzałych borówek, całkiem zresztą smacznych. Ale żeby nie było tylko o jedzeniu, należy wspomnieć też, że w miarę wchodzenia roztaczały się coraz piękniejsze widoki. Pocieszając się tymi widokami oraz myślą „przecież robię to dla przyjemności”, pięliśmy się coraz wyżej, aż do kolejnego popasu na Jałowcowym Garbie (1017 m.n.p.m.).

cylW czasie postoju wysłuchaliśmy interesującej opowieści Michała o skoku z samolotu, po czym ruszyliśmy dalej, bo zimno zmuszało do ruchu (nie można przecież bez końca podskakiwać zbitą kupą dla rozgrzewki). Grzechem jednak byłoby narzekać na pogodę, bo choć zimno, było bezdeszczowo, a nawet z przebłyskami słońca, a jak wiadomo Perć nie w takich już warunkach bywała. W czasie marszu grupa nieco się rozciągnęła,  każdy w swoim tempie podziwiał otoczenie i robił zdjęcia, ale na szczycie Małej Babiej spotkaliśmy się ponownie wszyscy. Tutaj nastąpił dłuższy postój połączony z sesją fotograficzną w dziwnych pozach (nie bez kozery zwą nas grupą specjalnej troski), kolejnymi posiłkami (mmm… ta czekolada z porzeczkami…) oraz wręczeniem zaszczytnej odznaki świstaka alpejskiego kompletnie zaskoczonej Oli. Większe zaskoczenie czekało jednak Michała, który stał się obiektem perciowej inicjatywy „Hug Mikey” (po naszemu „Przytul Michasia”). Uwolniona i zmasowana serdeczność perciowców prawie dosłownie zwaliła go z nóg.

Po odpoczynku ruszyliśmy w dalszą drogę, tzn. na Przełęcz Brona i dalej do schroniska Markowe Szczawiny. W międzyczasie serią błyskotliwych wywiadów  w wykonaniu reporterki Oli i operatora Łukasza rozpoczęła działalność perciowa telewizja. Co prawda niektórzy respondenci odmówili współpracy z telewizją, za to inni wykazywali ewidentne parcie na szkło. Na Przełęczy Brona ze zdziwieniem dostrzegliśmy z dala grupę wandali dewastujących przyrodę. Po bliższym przyjrzeniu okazali się jednak robotnikami budującymi taras widokowy, więc zrezygnowaliśmy z pomysłu obrony tego miejsca własną piersią (lub czym kto miał pod ręką).

01 kowal cyl 2013 09 27 045Z przełęczy zeszliśmy do schroniska słuchając wspomnień, jak fantastycznie wyślizgiwało się tę trasę zimą na sprzęcie jezdnym podpośladkowym. Po drastycznie krótkim postoju w schronisku, ścigani przez czas i popędzani przez Sasa, ruszyliśmy zielonym szlakiem  w kierunku parkingu i czekającego na nas busa. Po dotarciu do busa  wydawać by się mogło, że dalej już tylko wygodna droga w miękkich fotelach i leniwe rozmowy o nowinkach technologicznych.  Ale nie,  czekała nas jeszcze wojna nerwów. Przecież nie ustaliliśmy, kto pisze relację. Gdy odkrywamy ten bolesny fakt,  potencjalni skazańcy robią uniki jak mogą, a to udając, że śpią, a to tłumacząc się rzekomym brakiem talentu (oklepane wymówki). Aż wreszcie nieoczekiwanie, być może pod wpływem zakodowanego w podświadomości przekazu reklam telewizyjnych („I Ty możesz zostać bohaterem w swoim… hmm… klubie turystyki?”) padają nagrodzone brawami słowa: „No dooobra, ja to napiszę”. Ufff… mamy to z głowy, teraz już tylko relaks. No i oczywiście postój na stacji benzynowej, kiedy to mieliśmy okazję poznać (niestety nie w praktyce, a tylko z relacji Michała) tajniki tajskiego masażu.
W końcowej części podróży nie miałam niestety przyjemności uczestniczyć (zaznaczam, że z własnej nieprzymuszonej woli; nikt z perciowców nie wypchnął mnie z busa, albowiem agresja obca jest tej grupie). Z relacji naocznych świadków wiem natomiast, że podróż do końca przebiegła bez problemów.  Czekamy więc z niecierpliwością na następny wyjazd.

 

Pkt:
Czatoża >7> Przełęcz Jałowiecka >8> Cyl, Mała Babia (1517 m n.p.m.) >3> Schr PTTK Markowe Szczawiny >5> Zawoja Markowa
Suma: 23

 

Zdjęcia i animka (wielki comeback): KLIK

  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_001
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_002
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_003
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_004
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_005
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_006
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_007
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_008
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_009
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_010
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_011
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_012
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_013
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_014
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_015
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_016
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_017
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_018
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_019
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_020
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_021
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_022
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_023
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_024
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_025
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_026
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_027
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_028
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_029
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_030
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_031
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_032
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_033
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_034
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_035
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_036
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_037
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_038
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_039
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_040
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_041
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_042
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_043
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_044
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_045
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_046
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_047
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_048
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_049
  • 01_kowal_cyl_2013_09_27_group

Tekst: Agnieszka Górecka,  Zdjęcia: Tomasz Kowal, Aleksandra Musiał,  Wideo&Montaż: brak, Animka: Tomasz Kowal

Miejski Klub "Maczki"

ul. Krakowska 26, 41-217 Sosnowiec
tel: 32 294 81 28
mail: biuro(małpa)klubmaczki.pl
NIP: 644 28 80 685

Godziny otwarcia:
12:00-20:00 - w roku szkolnym
10:00-18:00 - w ferie i wakacje
biuro czynne od 8:30

Biblioteka Miejska filia nr13 w Maczkach:

poniedziałek: 10.00 - 15.00 , wtorek, środa, piątek: 12.00 - 18.00
czwartek, sobota, niedziela: NIECZYNNE
tel: 32 292 38 89