Menu

kantoronline pl

23 07 2011 Babia Góra

Na Babią po widoki!

Dnia 23 lipca roku pańskiego 2011 dzielna drużyna Perciowców udała się na daleką  wyprawę celem zdobycia jednego z należących do Korony Gór Polskich szczytu, a mianowicie Babiej Góry. Ponieważ w przyrodzie musi panować równowaga, w przeciwieństwie do poprzedniego wyjazdu, tym razem skład ekipy był niebywale liczny. W dniu tym pamiętnym został bowiem pobity rekord liczebności Perciowców: niesamowita liczba 18 (!) osób mogła słabsze matematycznie umysły przyprawić wręcz o zawrót głowy. Kolejnym ewenementem była piękna i słoneczna pogoda, zdaniem jednych będąca zasługą nowych uczestników, zdaniem innych zdobyta za cenę ofiary z życia paru niewinnych istot. Aby jednak jakiś element tradycji perciowej został zachowany, wyprawa rozpoczęła się z pewnym opóźnieniem. Po ulokowaniu się w busie głównej grupy ruszyliśmy w trasę, zbierając po drodze ostatnią uczestniczkę i nieoczekiwanego pasażera na gapę.

Ponieważ jednak Perciowcy z natury odznaczają się sporą życzliwością w stosunku do nowopoznanych ludzi/istot/misiów, więc nadprogramowy uczestnik został przyjęty z ogromną serdecznością. Szczególnie silne uczucia wzbudził on w Michale, który nieoczekiwanie dla otoczenia odsłonił wrażliwą stronę swej natury i otoczył  Juniora ojcowską troską. Droga w góry upłynęła tradycyjnie w przyjemnej i relaksującej atmosferze (kto by się przejmował korkami po drodze) z równie tradycyjną przerwą na rozprostowanie nóg, pobudzenie kofeiną i uzupełnienie kalorii.

Po dotarciu na przełęcz Krowiarki (1010 m.n.p.m.), skąd miało się rozpocząć podejście, technika nagle odmówiła posłuszeństwa i część grupy została odcięta od swych plecaków. Taka drobna przeszkoda nie zdołała jednak powstrzymać zdeterminowanej grupy i po krótkiej walce z opornym bagażnikiem (na szczęście bez ofiar w ludziach ani drzwiach) bagaże zostały sprytnie wydostane innym wyjściem.  Jeszcze krótka zbiórka organizacyjna, zakup biletów i ruszyliśmy na trasę czerwonym szlakiem.
Podejście schodami przez las choć męczące i przerywane dość częstymi chwilami odpoczynku (chwała pomysłodawcom ławeczek na szlaku!) było stosunkowe niedługie i już po godzinie wspinaczki mogliśmy się cieszyć przepięknymi widokami z Sokolicy (1367 m.n.p.m.).  Pomimo kilku ciemnych chmur zbierających się nad Diablakiem, pogoda nadal była piękna i pozwalała w pełni docenić walory tarasu widokowego i rozciągającej się przed nami panoramy. Po wzmocnieniu się kanapkami, herbatą z tajemniczym dodatkiem produkcji Sasa, paru pamiątkowych fotkach z misiem (no w końcu w górach się jest…) oraz krótkiej dyskusji na temat: „potencjalne możliwości transportowe  napojów wyskokowych w plecaku turystycznym z zastosowaniem w praktyce”, ruszyliśmy w dalszą drogę. Przejście przez piętro kosodrzewiny przypominało  momentami marsz zatłoczoną ulicą w środku miasta, ale już po wydostaniu się z wąskich ścieżek na otwarty teren zrobiło się luźniej.

Grupa poruszała się w niezbyt wielkich odstępach, więc na szczyt góry dotarliśmy w mniej więcej podobnym czasie.  Najwygodniej wspinaczka upływała Juniorowi, który pokonał trasę na plecach swego opiekuna. Choć z drugiej strony pojęcie wygody może okazać się względne, biorąc pod uwagę system nosidełkowy zastosowany przez troskliwego Michała. System uprzęży jego wynalazku, odcinający powietrze i dopływ krwi , choć innowacyjny, mógłby niestety nie przejść  testów na bardziej wymagających od Juniora istotach. Czy podobał się Juniorowi ciężko stwierdzić, gdyż wybałuszone oczka i uśmiechnięty pyszczek odzwierciedlały na jego mordce sprzeczne uczucia. Niewątpliwe jest natomiast, że sympatyczna ta mordka wzbudzała niemałe zainteresowanie na szlaku i ku uciesze opiekuna umożliwiała zawarcie nowych obiecujących znajomości  z widokami na tajski masaż. Na szczycie (1725 m.n.p.m.) pomimo lodowatego wiatru zrobiliśmy sobie dłuższą przerwę na podziwianie widoków (Tatry, choć niezbyt wyraźne, mimo to piękne), konsumowanie zapasów jedzenia i raczenie się napojami rozgrzewającymi (w wersji z prądem lub bez). Przed udaniem się w dalszą drogę zostawiliśmy dla potomnych autografy w zamykanej w skrzynce książce. Została też uwieczniona panorama Tatr w wersji perciowej.
Warning: No images in specified directory. Please check the directoy!

Debug: specified directory - http://klubmaczki.pl/klubmaczki/images/stories/sekcje/tc/2011/2011_07_23_babia_gora/pan:400:100

W stosunku do zeszłorocznej panoramy dają się zauważyć pewne zmiany w rozmieszczeniu, a zwłaszcza w liczebności szczytów, które dobitnie świadczą o nieustających ruchach górotwórczych na tym terenie. Po udokumentowaniu na zdjęciu tego ważnego naukowo faktu, grupa udała się w kierunku schroniska na Markowych Szczawinach. Po zejściu z Diablaka nastąpiła przerwa relaksacyjna na przełęczy Brona (1408 m.n.p.m.). Parę kęsów, parę łyków, krótka drzemka, krótka integracja co poniektórych Perciowców i misiów z inną grupą turystyczną i z nowymi siłami ruszyliśmy w dół. W schronisku kolejny posiłek, regeneracja sił, zebranie pieczątek i wręczenie odznak świstaka zasłużonym członkom. Jako że surowy regulamin, a właściwie jego strażnik dysponujący jeszcze bardziej surową listą punktów, nie wyraził zgody na wliczenie odbywającej się wyprawy do wydania w danej chwili kolejnych odznak, zostały wręczone też zastępcze odznaki. Po wypoczynku skierowaliśmy się w stronę parkingu w Zawoi Markowej, gdzie jak mieliśmy nadzieję, czekał na nas bus. I tak oto zakończyła się historyczna pod względem rekordu liczebności  wyprawa Perci. Pozostaje więc wyzwanie pobicia tego rekordu na kolejnym wyjeździe…

--------------------------------------------

Punktacja Odznaki Świstaka:
Przełęcz Krowiarki >7> Sokolica >7> Babia Góra >5> Schr PTTK Markowe Szczawiny >5> Zawoja Markowa
W sumie punktów: 24

Zdjęcia z galerii oraz całe mnóstwo dodatkowych, plus tapety zawarte są w paczce (.zip) do pobrania TU

  • bg_kowal001
  • bg_kowal002
  • bg_kowal003
  • bg_kowal004
  • bg_kowal005
  • bg_kowal006
  • bg_kowal007
  • bg_kowal008
  • bg_kowal009
  • bg_kowal010
  • bg_kowal011
  • bg_kowal012
  • bg_kowal013
  • bg_kowal014
  • bg_kowal015
  • bg_kowal016
  • bg_kowal017
  • bg_kowal018
  • bg_kowal019
  • bg_kowal020
  • bg_kowal021
  • bg_kowal022
  • bg_kowal023
  • bg_kowal024
  • bg_kowal025
  • bg_kowal026
  • bg_kowal027
  • bg_kowal028
  • bg_kowal029
  • bg_kowal030
  • bg_kowal031
  • bg_kowal032
  • bg_kowal033
  • bg_kowal034
  • bg_s_kokoszka001
  • bg_s_kokoszka002
  • bg_s_kokoszka003
  • bg_s_kokoszka004
  • bg_s_kokoszka005
  • bg_s_kokoszka006
  • bg_s_kokoszka007
  • bg_s_kokoszka008
  • bg_s_kokoszka009
  • bg_s_kokoszka010
  • bg_s_kokoszka011
  • bg_s_kokoszka012
  • bg_s_kokoszka013
  • bg_s_kokoszka014
  • bg_s_kokoszka015
  • bg_s_kokoszka016


Zdjęcia: Tomasz Kowal (1-34), Sylwia Kokoszka (35-50).   Tekst: Agnieszka Górecka

Miejski Klub "Maczki"

ul. Krakowska 26, 41-217 Sosnowiec
tel: 32 294 81 28
mail: biuro(małpa)klubmaczki.pl
NIP: 644 28 80 685

Godziny otwarcia:
12:00-20:00 - w roku szkolnym
10:00-18:00 - w ferie i wakacje
biuro czynne od 8:30

Biblioteka Miejska filia nr13 w Maczkach:

poniedziałek: 10.00 - 15.00 , wtorek, środa, piątek: 12.00 - 18.00
czwartek, sobota, niedziela: NIECZYNNE
tel: 32 292 38 89